Normalna, 18-letnia dziewczyna, w przeciwieństwie do mnie, chodzi na studia i zaczyna swoje życie. Ale ja, moje życie właśnie zostało mi zabrane. Moja matka zginęła w wypadku samochodowym w tygodniu po ukończeniu szkoły średniej. W zasadzie, moje serce w tamtej chwili moje serce oficjalnie się rozpadło. Ludzie chyba naprawdę nie mają czasu na przygotowanie się do tych chwil. To się po prostu dzieje. Moi rodzice się rozwiedli, więc najgorsze było powiedzieć mojemu tacie o tej wiadomości. Mieszkał w UK. Moja siostra, Zoe, i ja postanowiłyśmy przenieść się do jego domu. Zoe nie była zbyt zadowolona z opuszczenia domu na Florydzie, ale gdzie indziej możemy iść? Po przyjeździe do UK, Zoe oczywiście poszła szukać najbliższego baru. Odkąd mama umarła, zaczęła pić i imprezować, aby zagłuszyć ból. Też chciałabym to zrobić, gdybym miała energię do poruszania się. Gdy wyszła, ja zostałam w domu i czytałam. To był mój lek, czytanie. Kilka dni chciałabym spędzić w parku po drugiej stronie ulicy i po prostu posiedzieć na ławce. Inne dni chciałabym uzyskać w miarę pięciu stóp, a następnie znaleźć się z powrotem z bezpieczeństwem w moim nowym domu. Czułam, jakby niebo zapadło się na moich ramionach. Waga przenosi się dalej i dalej z każdym krokiem.
Siedziałam na podłodze i patrzałam, jak Zoe nakłada makijaż.
- Jak ty to robisz? - wychrypiałam.
- Robię co...? - zapytała zamykając buteleczkę tuszu do rzęs.
- Żyjesz. - powiedziałam.
- Gracie, nie można siedzieć cały dzień. Trzeba wyjść i żyć! Mama jest jedyną osobą, która umarła, nie ty. Musisz żyć swoim życiem. - westchnęła. Zwróciła się do lustra ponownie.
Westchnęłam i zamknęłam oczy. Wiedziałam, że ma rację, ale powtarzałam jej słowa w kółko w mojej głowie, jak nagranie.
- Oh, dlaczego nie pójdziesz ze mną na tę imprezę? - powiedziała, nakładając błyszczyk na jej różowe usta.
- Dzięki, ale nie. - odpowiedziałam.
Jęknęła - Oh, daj spokój, Gracie! Będzie fajnie! - rzekła.
Wstałam z mojego miejsca na podłodze i stanęłam obok niej, patrząc na nią.
- Nie. - odpowiedziałam - Po prostu, nie.
Skrzywiła się, a ja się uśmiechnęłam. Patrzyłam na nasze odbicie. Jej długie, truskawkowe blond włosy przy moich brązowych były pełne życia. Jej niebieskie oczy, pełne zabawy i błysku życia i moje nudne, brązowe lub "migdałowe oczy" - moja matka je tak nazywała, naprawdę wyglądają szaro. Odwróciłam się i usiadłam na moim miejscu na podłogę, znów.
- Jesteś pewna, że nie chcesz iść ze mną? - błagała podczas zakładania butów z wysokimi obcasami na nogi.
Spojrzałam na moją starszą siostrę, prawie zadowolona.
- Jestem pewna. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Przynajmniej obiecaj mi, że będziesz wychodzić i czytać książki gdzie indziej. Jak w kawiarni, czy coś. - westchnęła.
- Obiecuję. - uśmiechnęłam się i prześledziłam językiem drogę na moich ustach.
Poklepała moją głowę i wyszła z pokoju śpiewając "No more mopey Grace, lalalalala". Zaśmiałam się i zaczęłam się zastanawiać, co niepewnego i przerażającego może zawierać przyszłość.
__________________________________
Skończyłam! To opowiadanie jest jakieś serio, serio, serio dziwne. To chyba jest jakieś inne niż to, które miałam przetłumaczyć. Usunęłam tego trailera z poprzedniej notki, bo to chyba nie był to tego...
Siedziałam na podłodze i patrzałam, jak Zoe nakłada makijaż.
- Jak ty to robisz? - wychrypiałam.
- Robię co...? - zapytała zamykając buteleczkę tuszu do rzęs.
- Żyjesz. - powiedziałam.
- Gracie, nie można siedzieć cały dzień. Trzeba wyjść i żyć! Mama jest jedyną osobą, która umarła, nie ty. Musisz żyć swoim życiem. - westchnęła. Zwróciła się do lustra ponownie.
Westchnęłam i zamknęłam oczy. Wiedziałam, że ma rację, ale powtarzałam jej słowa w kółko w mojej głowie, jak nagranie.
- Oh, dlaczego nie pójdziesz ze mną na tę imprezę? - powiedziała, nakładając błyszczyk na jej różowe usta.
- Dzięki, ale nie. - odpowiedziałam.
Jęknęła - Oh, daj spokój, Gracie! Będzie fajnie! - rzekła.
Wstałam z mojego miejsca na podłodze i stanęłam obok niej, patrząc na nią.
- Nie. - odpowiedziałam - Po prostu, nie.
Skrzywiła się, a ja się uśmiechnęłam. Patrzyłam na nasze odbicie. Jej długie, truskawkowe blond włosy przy moich brązowych były pełne życia. Jej niebieskie oczy, pełne zabawy i błysku życia i moje nudne, brązowe lub "migdałowe oczy" - moja matka je tak nazywała, naprawdę wyglądają szaro. Odwróciłam się i usiadłam na moim miejscu na podłogę, znów.
- Jesteś pewna, że nie chcesz iść ze mną? - błagała podczas zakładania butów z wysokimi obcasami na nogi.
Spojrzałam na moją starszą siostrę, prawie zadowolona.
- Jestem pewna. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Przynajmniej obiecaj mi, że będziesz wychodzić i czytać książki gdzie indziej. Jak w kawiarni, czy coś. - westchnęła.
- Obiecuję. - uśmiechnęłam się i prześledziłam językiem drogę na moich ustach.
Poklepała moją głowę i wyszła z pokoju śpiewając "No more mopey Grace, lalalalala". Zaśmiałam się i zaczęłam się zastanawiać, co niepewnego i przerażającego może zawierać przyszłość.
__________________________________
Skończyłam! To opowiadanie jest jakieś serio, serio, serio dziwne. To chyba jest jakieś inne niż to, które miałam przetłumaczyć. Usunęłam tego trailera z poprzedniej notki, bo to chyba nie był to tego...